„Państwo
Dursleyowie spod numeru czwartego przy Privet Drive mogli z dumą
stwierdzić, że są całkowicie normalni, chwała Bogu”. Tymi
słowami rozpoczyna się septalogia Joanne Kathleen Rowling, która
zmieniła ich autorkę w osobę niebotycznie bogatą oraz na trwałe
wpisała się w kanon książek dla dzieci. I nie tylko, wszystkie
siedem tomów magicznej serii znalazło się wszak na liście 100
książek według BBC, które trzeba przeczytać. Jak to się jednak
stało, że biedna rozwódka z Wielkiej Brytanii została pierwszą
damą literatury dziecięcej?
Dagmara
Kowalewska w swojej pracy: Harry i czary-mary czyli o wartościach
edukacyjnych w cyklu powieści „Harry Potter” J. K. Rowling
stwierdza: „Harry Potter to wielki tygiel, czarodziejski kocioł,
do którego wrzucono sprawdzone już składniki, by uwarzyć eliksir
przynoszący czytelnikom radość obcowania z cudownością wokół
nas i dreszcz odkrywania na nowo (i inaczej) tego, co na pozór już
dawno zostało odkryte”. I nie sposób tym słowom zaprzeczyć,
cykl o chłopcu, który przeżył nie jest wszak w żaden sposób
nowatorski. Już schemat septalogii czy samego tomu o kamieniu
filozoficznym, na którym chciałabym się tutaj skupić przywodzi na
myśl monomit Josepha Cambella. Mamy więc kolejno – wezwanie do
przygody: Hagrid zjawia się na wysepce, na którą wuj Vernon
wywiózł rodzinę, chcąc „wybić Harry'emu magię z głowy”.
Półolbrzym wyjawia chłopcu prawdę na temat jego pochodzenia i
proponuje mu naukę magii w Szkole Magii i Czarodziejstwa w
Hogwarcie, w której uczyli się jego rodzice, młody Potter musi
więc podjąć decyzję – czy zaryzykować i uwierzyć mężczyźnie
czy zostać ze znienawidzoną, ale jednak znaną rodziną. Następnie
Harry poznaje mędrca. Wprawdzie początkowo przez pryzmat zdjęcia
na karcie z czekoladowych żab, ale jednak dowiaduje się jak wygląda
i co osiągnął Albus Dumbledore. Dumbledore jest tutaj mentorem,
który „towarzyszy uczniowi, pozwala mu na podejmowanie jego
własnych decyzji, wspiera, lecz nie wyręcza, nie daje gotowych
odpowiedzi. Takie postępowanie rozwija ucznia i pozwala mu
dorosnąć.”, jak pisała Agnieszka Sobich. Kolejnym wydarzeniem w
monomicie jest Próba, której pewną formą może być ceremonia
przydziału. Chłopiec sam decyduje o tym, że nie chce być w
Slytherinie, domu, słynącym z czarnoksiężników, Podróżą
Harry'ego byłby szlaban pod opieką Hagrida, w Zakazanym Lesie.
Efektem zaś podróży jest Przemiana – chłopak odkrywa, że w
jego szkole przebywa Lord Voldemort, który jedenaście lat wcześniej
usiłował go zabić. Harry, łącząc wszystkie elementy układanki
postanawia pilnować kamienia filozoficznego, ukrytego jest w
Hogwarcie, który mógłby przywrócić czarnoksiężnikowi jego
moce. Finałem jest konfrontacja z najgroźniejszym przeciwnikiem,
czyli oczywiście Voldemortem w skórze profesora Quirrella. Dzięki
pomocy przyjaciół – Ronalda Weasleya i Hermiony Granger oraz
mędrca, który w kryzysowej sytuacji przybywa by pomóc chłopcu,
Harry zwycięża ten pojedynek. Bardzo istotne w monomicie są
elementy takie jak: budowanie napięcia, przezwyciężanie trudności,
archetypy postaci (np. Dumbledore – szalony geniusz), konflikty
itd.
W tym
pierwszym tomie o przygodach Harry'ego pojawia się mnóstwo postaci,
przedmiotów czy zachowań, które zwykły nam kojarzyć się z magią
– jak choćby latanie na miotłach. Stworzenia takie jak
jednorożce, centaury, trolle czy gobliny są znane od wieków.
Jednorożce najwcześniej opisane zostały przez Klezejasza w V-IV w.
p. n. e. Stworzenia te do dziś są chętnie wykorzystywane przez
twórców fantastyki, pojawiają się np. w sadze o Wiedźminie
Andrzeja Sapkowskiego. Centaury
po raz pierwszy pojawiają się w mitologii greckiej, spotkać je
możemy także w Opowieściach z Narnii,
Percym Jacksonie i bogach olimpijskich
czy grze Heroes Might and Magic III,
gdzie są pierwszą jednostką w Bastionie. Trolle pochodzą ze
skandynawskich wierzeń ludowych, wywodzących się z mitologii
nordyckiej, zaś gobliny wywodzą się z baśni i legend
brytyjskich. Miotły, różdżki, warzenie eliksirów, obserwowanie
gwiazd i planet czy duchy, mieszkające w Hogwarcie zdają się
stałym elementem wyobrażeń o magicznym świecie. Ciekawym aspektem
pierwszego tomu o przygodach „chłopca, który przeżył”
jest tytułowy kamień filozoficzny. W tym uniwersum kamień
filozoficzny jest ciałem stałym – niewielkim, gładkim kamieniem
o czerwonej barwie. Wynaleziony został przez Nicolasa Flamela,
autorka nie tłumaczy jednak w jaki sposób powstał. Podobnie
jak przy pomocy kamieni filozoficznych w innych baśniach, można
za jego pomocą zamienić metal w złoto i zdobyć
nieśmiertelność. O poszukiwaniach kamienia filozoficznego
opowiada manga oraz serial anime na jej podstawie – Fullmetal
Alchemist. Hiromu Arakawa
przedstawia jednak kamień, jako przedmiot dla którego powstania
trzeba poświęcić setki istnień ludzkich.
Po
uaktualnieniu, a więc ponownym przeczytaniu Harry'ego
Pottera i kamienia filozoficznego,
po raz pierwszy miałam pełną świadomość, że jest to literatura
dziecięca. Proste, krótkie zdania, niezbyt zawiła fabuła
i bohater mający być rówieśnikiem czytelnika to
najważniejsze elementy, przyczyniające się do „dziecięcości”
powieści. Dokładny opis szkoły, wzorowanej na tradycyjnym,
brytyjskim systemie oświaty, szkolna rywalizacja, masa prac domowych
i konieczności nauki to na pewno coś, z czym większość
uczniów może się utożsamiać. Przenikanie się świata magii ze
zwykłą szkolną rzeczywistością oraz częste i dokładne
opisy posiłków spożywanych przez bohaterów tworzą przyjazną
aurę, która – mimo że zarówno na Harry'ego jak i na innych
młodych czarodziejów czeka mnóstwo niebezpieczeństw (trójgłowy
pies, bijąca wierzba itp.) – sprawia, że świat Pottera wydaje
się czytelnikom znacznie bardziej kuszący niż ten realny.
Są
jednak w tej pierwszej części wydarzenia, które wydają mi
się niezupełnie zrozumiałe. W jakim celu Quirrell próbował
zabić Harry'ego w czasie meczu quidditcha? Jak można
podejrzewać nie ze względu na własną fanaberię, lecz na rozkaz
swojego pana – Voldemorta. Taki rodzaj wykorzystywania sługi
wydaje się jednak zupełnie nie pasować do Czarnego Pana. Bo oto
Harry Potter, „chłopiec, którzy przeżył”, poniżył
i skompromitował Voldemorta – wielkiego czarnoksiężnika,
który nieomal zginął w starciu z niemowlęciem, miałby zginąć w
nieszczęśliwym wypadku? Voldemort, którego lepiej poznajemy w
kolejnych częściach sagi zdecydowanie wybrałby własnoręczne
zabicie chłopca, najlepiej przy dużej widowni, która mogłaby
zaświadczyć o nieudolności i braku mocy magicznych
młodego Pottera. Kontrowersyjne mogą również wydawać się metody
dydaktyczne dyrektora Hogwartu. Dumbledore wszak nic nie mówi
Harry'emu. Pozwala mu narażać swoje życie. I choć finalnie
wszystko kończy się dobrze, to granica między tym, co ma chłopcu
pomóc w samodzielnym rozwoju, a tym, co jest dla niego
zwyczajnie niebezpieczne jest bardzo cienka
Każdy
z tomów serii Felix, Net i Nika
polskiego pisarza – Rafała Kosika – posiada swój morał,
zamieszczony z tyłu okładki. Jaki zaś mógłby być motyw
Harry'ego Pottera i kamienia filozoficznego?
Wspominana Dagmara Kowalewska uważa, że nauką płynącą z cyklu
jest to, że
„Dokonywane
wybory zależą od nas samych, ale decydować mogą nawet o losach
świata, i jest to wielka odpowiedzialność i wielkie
wychowawcze zadanie.”. Dla mnie natomiast dwa najbardziej
intrygujące cytaty, które pojawiły się w tym pierwszym
Harrym to: „Niczego
nie daje pogrążanie się w marzeniach i zapominanie
o życiu.” oraz: „Patrząc na ciemność lub śmierć boimy
się nieznanego – niczego więcej.”. W pierwszym przypadku,
zdania padającego z ust Albusa Dumbledore'a wydaje się
intrygujące, że w książce dla dzieci o magii jeden z
bohaterów napomina do powrotu do rzeczywistości. Oczywiście są to
bardzo luźne rozważania zupełnie oderwane od kontekstu wypowiedzi.
Drugi cytat natomiast mógłby być mottem powieści, wszak kamień
filozoficzny jest
niejaką uwerturą do świata magii, tutaj wszystko jest dla
Harry'ego nowe. Chłopak decyduje się porzucić dom wujostwa, choć
Hagrid może okazać się szaleńcem, ryzykuje swoje życie w imię
ochrony świata, który dopiero, co poznał i z którym nie
do końca się jeszcze utożsamia. Po powtórnym (entym) przeczytaniu
Harry'ego
Pottera i kamienia filozoficznego
mam jednak poczucie, że najlepszym wiekiem na zapoznanie się z tą
lekturą jest wiek kilkunastu lat, w przeciwnym razie może być
bowiem źródłem rozczarowań.