Rafał Kosik: „Obywatel, który się zawiesił". Powergraph. Warszawa 2011.
Pierwszą powieść Rafała Kosika przeczytałam w wieku lat dziewięciu. Pamiętam nawet, że okładka rzuciła mi się w oczy w bibliotece, kiedy oddawałam powieść austriackiej pisarki Christine Nöstlinger – Chłopiec z puszki, z żalem myśląc, że trudno będzie mi teraz znaleźć równie wciągającą lekturę. Pierwsza część cyklu Rafała Kosika – Felix, Net i Nika oraz Gang niewidzialnych ludzi przeszła moje najśmielsze oczekiwania. Jeśli chodzi o atmosferę grozy, tajemniczości i niemożność oderwania się od książki bez odpowiedzi na pytanie – co będzie dalej – pan Kosik przebił nawet cykl o Harrym Potterze, który czytałam wówczas na okrągło. Kiedy tylko oddawałam ostatni, wydany wówczas tom, natychmiast wypożyczałam pierwszy. Jednak powieść Rafała Kosika okazała się znacznie mi bliższa – akcja dzieje się wszak w Polsce. Do tego cykl posiada owo niezwykłe „coś”, czego nie sposób określić, a co sprawia, że książka wyjątkowo przypada nam do gustu.
Dużo czasu upłynęło, zanim odważyłam się sięgnąć po coś z „dorosłej” literatury autorstwa Rafała Kosika, w obawie, że ona już tego „czegoś” mieć nie będzie. Obawy moje okazały się jednak zupełnie nieuzasadnione. Cykl opowiadań pt. Obywatel, który się zawiesił składa się z dziesięciu opowiadań, dość zróżnicowanych tematycznie. Możemy przeczytać zatem opowiadania z pogranicza horroru, science fiction, w którym mocno przejawia się niepokój autora o przyszłość ludzkości, karykaturalna wizja zaświatów, teorie światów alternatywnych czy wreszcie zaczątek późniejszej powieści Vertical. Zdecydowanie są to jednak opowiadania niezwykle pobudzające wyobraźnię, choć ze względu na rozmaitość tematyczną, jedne przypadają do gustu bardziej inne mniej. Na mnie najmocniej wpłynęły opowiadania: Mgła opowiadające o, zdawałoby się, zupełnie niewinnej wycieczce w góry, oraz Szczelina, w której przejściem do świata alternatywnego okazuje się pociąg. Mgła jest niezwykłym opowiadaniem grozy, przywodzącym na myśl klimat młodzieżowych powieści Kosika takich jak Felix, Net i Nika oraz Klątwa Rodu McKillianów czy Felix, Net i Nika oraz Trzecia kuzynka. Czytając je miałam wręcz wrażenie, że jedynym, co w tym wypadku odróżnia literaturę młodzieżową od tej dorosłej są niezbyt licznie występujące przekleństwa czy opis intymnych scen bohaterów. Mgła była więc dokładnie tym, na co miałam nadzieję, wzbudzając we mnie to charakterystyczne uczucie po przeczytaniu czy obejrzeniu dobrego horroru, a więc strachu przed zgaszeniem światła czy nadmiernym rozglądaniem się w obawie przed ujrzeniem czegoś nienaturalnego. Szczelina z kolei podejmuje bardzo interesujący dla mnie temat, jakim jest teoria światów alternatywnych, wzbudzając we mnie tym większą sympatię ze względu na miejsce akcji – pociąg. Ze względu na moją niekłamaną miłość do kolei wizja pociągu, jako przejścia do innego świata bardzo mi się spodobała. Choć zarówno pociągi jak i światy alternatywne są tematem, który dość często pojawia się w twórczości Rafała Kosika, co możemy wnosić już po podtytule jednego z tomów Felixów – Świat zero. Alternauci.
Z kolei opowiadania takie jak: Za dobre to zrobiliśmy czy Ohyda, zdają się zachętą autora do rozważań nad tym jak daleko jesteśmy się w stanie posunąć w celach zarobkowych oraz czy coraz bardziej natrętny marketing nie zaczyna się stawać zarazem coraz bardziej wątpliwy moralnie. Z ust jednej z bohaterek opowiadania pada zdanie: „Albo wolny rynek ze wszystkimi tego konsekwencjami. Albo komunizm, reglamentacja i opakowania zastępcze. Chcesz czy nie – stoisz po którejś stronie”. Stawia nas to zatem w czysto Edypowej sytuacji – niezależnie od naszego wyboru czy też jego braku okazuje się, że zawsze stoimy po jakiejś stronie barykady, z której żadna może nie być dobra ani nam bliska. Kosik pokazuje również w powyższych opowiadaniach, jak wszystko, cytując film Andrzeja Wajdy, jest na sprzedaż. Wszystko łącznie z ludzkim życiem.
Ciekawostką tomu opowiadań jest zaskakująco często powtarzające się imię Adrian. Na dziesięć opowiadań bohaterami aż czterech są Adrianowie.
Na zakończenie dodam, że tak jak każdy z tomów Felixa... ma jakieś motto, nawiązujące do tematyki utworu, tak również w Obywatelu udało mi się znaleźć zdanie, które spełniło dla mnie tę funkcję – jakiejś prawdy i zachęty do przemyślenia swojego postępowania. Jest to mianowicie: „Podobno podstawowe pytanie przed każdą decyzją powinno brzmieć: „czy świat będzie potem lepszy?” Z moim idealistycznym światopoglądem mogłabym nieco przeformułować to pytanie, by brzmiało – co zrobić, by świat był potem lepszy? Zdecydowanie jednak powieści, które wzbudzają we mnie tego typu refleksje to książki, które chciałabym czytać częściej.

Czuję się ogromnie zachęcona do przeczytania tego cyklu! A podsumowanie posta naprawdę świetne :)
OdpowiedzUsuńDziękuję, to czekam na Twoją opinię :D
Usuń