Małgorzata Musierowicz: „Małomówny i rodzina". Akapit Press. Poznań 1975.
Małomówny i rodzina to debiut literacki Małgorzaty Musierowicz. Trudno dziś przeczytać oryginalną wersję Małomównego..., tę z 1975 roku, autorka poprawiła bowiem swoją debiutancką powieść, co nieco utrudnia ocenę skali postępu jej literackich umiejętności. Będąc jednak fanem późniejszych powieści Musierowicz, nie sposób Małomównego nie pokochać, ma w sobie bowiem wszystkie cechy późniejszych książek Poznanianki, choć można również odnieść wrażenie, jakby utwór był dedykowany do nieco młodszych odbiorców niż późniejsze części cyklu.
O czym przeczytamy w tym zerowym tomie Jeżycjady? Oczywiście o miłości, kochającej się rodzinie, będącej zwieńczeniem marzeń, ale też o przygodzie, szukaniu skarbów i niebezpieczeństwie. Patrząc przez pryzmat późniejszych tomów cyklu jest to coś niezwykłego autorka skupia się wszak zwykle na relacjach międzyludzkich, bardzo często nieco je idealizując. Bo wydaję mi się, że ludzi tak doskonałych jak Gabrysia czy Melania Borejko, Róża Pyziak, Janina Krechowicz i wiele innych, stworzonych przez Musierowicz po prostu nie ma. To jest jednak jedna z cech, na które składa się na niezwykły klimat powieści Poznanianki, sprawiający, że ma się ochotę do nich wracać.
Podczas czytania Małomównego miałam również odczucie, że powieść ta jest nieco podobna do historii pisanych przez Kornela Makuszyńskiego, zwłaszcza Szatana z siódmej klasy. W obu tych opowieściach mamy bowiem do czynienia z głównymi bohaterami, na których składa się uczciwa rodzina, gnębiona przez chciwych intruzów, chcących obrabować dom protagonistów za wszelką cenę, do czego są w stanie dążyć wręcz po trupach. Drugą stroną medalu, a więc drugą grupą bohaterów są ci źli,, czyli złodzieje, chcący się wzbogacić, dzięki zdobyciu ukrytego skarbu.
Czytając tę debiutancką powieść Małgorzaty Musierowicz można również niejako cofnąć się w czasie, akcja Małomównego rozgrywa się bowiem w 1974 roku. Mamy więc możliwość przypomnienia sobie czasów sprzed ery powszechnie dostępnych telefonów, nie mówiąc już o internecie.
Jako ciekawostkę można uznać fakt, że ta zerowa część Jeżycjady, którą autorka włączyła do cyklu na prośbę czytelników rozgrywa się na wsi. Kolejne części sagi przenoszą się już do stolicy Wielkopolski, by na koniec powrócić na wieś – Wnuczka do orzechów, Feblik i Ciotka zgryzotka dzieją już bowiem głównie w gospodarstwie Patrycji i Floriana Górskich.
Małomówny i rodzina przenosi nas do sielankowej krainy, w której wszystko kończy się dobrze, jest więc, w moim odczuciu, idealnym sposobem na chandrę i przyjemną lekturą dziecięcą.
Muszę kiedyś na poważnie wrócić do "Jeżycjady", bo miałam z nią tylko lekką styczność w dzieciństwie. A tak poza tym, to chciałam pochwalić wybór bardzo klimatycznych zdjęć do postów :)
OdpowiedzUsuńA dziękuję bardzo i polecam. A zdjęcia - no staram się, ale świetna strona.
OdpowiedzUsuń